20 stycznia

Nagle ni stąd, ni zowąd zapragnęłam przeprowadzić się do Warszawy. Jeździć metrem i nazywać się Warszawianką. Co mi znowu do głowy wpadło. Co jakiś czas miewam dziką ochotę na wyprowadzkę do stolicy – byleby kiedyś w chwili słabości nie wprowadzić tego w życie.

W domu szaleństwo – arktyczne mrozy rozwaliły rury, kąpiemy się w wodzie o temperaturze iście jak z bałtyckiego morza u szczytu sezonu, a wraz ze wzrostem ilości śniegu na zewnątrz wzrasta moja tęsknota za latem. Gorąca Italio, dlaczego dopiero za 3 miesiące?

Tymczasem, jak w każdy piątek, tęsknię po Tobie.