La Maddalena

20170612_092817

Wyobraź sobie, że do pracy dopływasz promem. Nie stoisz w korkach. Nie słuchasz klaksonów. Patrzysz na morze i na mijane wyspy. Wdychasz zapach słonej wody i gorące promienie słońca nawet o 8 rano rozgrzewają Cię przed kolejnym dniem pracy. To nie bajka – to codzienność mieszkańców La Maddalena!

Archipelag nazywany naturalnym mostem na Korsykę. Jeden z trzech Parków Narodowych Sardynii (obok Parku Narodowego Asinary z osiołkami albinosami i Parku Narodowego Zatoki Orosei i Gór Genargentu, z najwyższym szczytem wyspy, który postaram się zdobyć jeszcze w tym roku!). Niestety, z braku czasu, udało mi się zobaczyć tylko La Maddalena, ale przepływając obok sąsiednich wysp utwierdziłam się w przekonaniu, że tam trzeba wrócić i zobaczyć wszystko! Zobaczcie sami!

20170612_09353920170612_10380520170612_09594120170612_10080220170612_10533420170612_10565820170612_111921

Reklamy

Palau – poniedziałek na Costa Smeralda

20170612_084813

W jeden z ostatnich poniedziałków na Szmaragdowym Wybrzeżu postanowiłam zobaczyć nadmorskie miasteczko Palau. Nie patrząc na termometr, na którym było za dużo stopni, spacerowałam po okolicy cały dzień – oglądałam piękne murale na ścianach budynków, maleńkie plaże, przepiękny kolor wody i niesamowitą, śródziemnomorską roślinność. Odchorowałam ten poniedziałek – w tym miejscu przypominam Wam jeszcze raz – Sardynia to wyspa, na której bezwzględnie należy pamiętać o ochronie przeciwsłonecznej!

Ale i tak niczego nie żałuję! Siedząc przed domem na wsi pod Krakowem, gdzie od kilku dni temperatura oscyluje gdzieś w okolicach 20 stopni, codziennie polewa nas ulewny deszcz, a huraganowy wiatr urywa głowę, doceniam tę zmienną pogodę, polskie lato, za którym tęskniłam na Sardynii. I które, o dziwo, w ogóle mi nie przeszkadza! I planuję kolejne podróże…

20170612_09031120170612_11393520170612_11441920170612_11580720170612_11521620170612_11522120170612_11551620170612_12222020170612_133046

Capo Testa czyli miejsce, gdzie spoczęły martwe dinozaury

20170602_163137

Capo Testa – najdalej na północ wysunięty punkt Sardynii. Łatwo dostać się do niego z Santa Terasa Gallura, ale oczywiście tylko, jeśli macie do dyspozycji samochód. Parkujecie przy drodze i idziecie w kierunku ogromnych głazów o nieregularnych kształtach. Mijając zatoki z krystalicznie czystą wodą docieramy na miejsce – skały o niesamowitych kształtach przypominające dinozaury. Patrząc w stronę morza widzimy białe skały francuskiej Korsyki – w końcu do niej tylko 12 km.

Patrzę przed siebie – gdzieś tam jest dom. Jestem teraz najbliżej. Mieszkając na Sardynii bliżej już nie będę. Niestety, dzień jest bezwietrzny i spokojny – kiedy wieje północny Mistral ogromne fale rozbijają się o brzeg tworząc niesamowite widowisko. Może kiedyś je zobaczę… Planuję tu jeszcze wrócić!

20170602_16210420170602_16291120170602_16351620170602_16362920170602_16442120170602_16511120170602_16522520170602_16543220170602_16595220170602_17003020170602_17021420170602_170754

Santa Teresa Gallura

20170602_122558

Poznałam na Sardynii dziewczynę z Niemiec, która potrafiła powiedzieć po polsku tylko „O mój Boże!” I wiecie, co pomyślałam, kiedy zobaczyłam kolor morza na Szmaragdowym Wybrzeżu po raz pierwszy? Tak, nic lepszego nie przyszło mi do głowy. Był to najpiękniejszy kolor, jaki kiedykolwiek widziałam. Woda była tak czysta, że mogłam policzyć kamienie na dnie.

A wszystko to w Santa Teresa Gallura – małym, niepozornym miasteczku, o którego istnieniu wcześniej nie wiedziałam. Pastelowe, niebiesko-piaskowo-różowe domy, wąskie uliczki i kaktusy w kolorowych donicach na każdym parapecie. A potem wychodzisz na wzgórze i widzisz szmaragdowo-błękitną wodę oraz jedną z najpiękniejszych plaż na Sardynii. Miejsce warte polecenia każdemu – w końcu na wyspie takich pięknych miasteczek jest tak mało!

20170602_11065020170602_11111220170602_11120720170602_13582320170602_14001020170602_11335120170602_11421520170602_11442820170602_11494120170602_11524320170602_11573520170602_12012820170602_12173420170602_12191120170602_123651

Arzachena – 5 minut do Szmaragdowego Wybrzeża

20170527_115055

Arzachena. Zatrzymałam się tutaj ponad dwa tygodnie temu (czas płynie tutaj dwa razy szybciej. Wystarczy mrugnąć i jest wieczór. Już minęły dwa tygodnie?). Otoczone olbrzymimi głazami i wzgórzami około 14-tysięczne miasto – małe, jak na standardy europejskie, stosunkowo duże jak na sardyńskie (największe miasto, Cagliari, ma nieco ponad 150 tys. mieszkańców czyli niewiele więcej od Opola, które zawsze uważałam za małe miasteczko). Nie ukrywam – gdybym przyjechała tutaj na wakacje, zobaczyć Sardynię, raczej nie zatrzymałabym się w Arzachenie.

Jedyne, według mnie, interesujące miejsce to wzgórze, na którym znajduje się kościół Santa Lucia. Wchodzimy tam po 76 schodach i możemy podziwiać widok na miasto i okolicę. Ale, prawdę mówiąc, taki sam widok mam z mojego balkonu na trzecim piętrze. Do morza jedziemy ok. 15 minut, a jeśli chcemy zobaczyć piękne Szmaragdowe Wybrzeże – Santa Teresa, Palau czy Porto Cervo – potrzebujemy ok. 40 minut. Mam nadzieję, że jeśli Sardynia jest dla Was tak, jak dla mnie, zagadką i nieznanym miejscem, to poznacie ją razem ze mną. I mam nadzieję, że razem ze mną się w niej zakochacie!

20170527_11381320170527_11514020170528_10484420170528_10521220170528_10564820170528_10541120170528_11151520170528_11241820170528_11014420170606_200051

Rapallo i Levanto czyli nie samym Cinque Terre Liguria słynie

Wiem, że chcielibyście zobaczyć Sardynię, ale póki co odpoczywam i nie mam siły nigdzie jechać (poza tym przez większość dnia jest tak gorąco, że i tak siedzimy w domu, a to nawet jeszcze nie jest lato), a przed Wami wciąż kilka wpisów z Włoch kontynentalnych. Dzisiaj Rapallo i Levanto – moje przystanki w drodze do Cinque Terre.

IMGP4911

W Rapallo spędziłam pochmurną sobotę przed niedzielą w Cinque Terre. Przyjemny przystanek i stosunkowo tanie noclegi (o brudnej łazience nie wspomnę). Dojedziecie tam w 40 minut z Genui i znajdziecie przyjemne plaże, gdzie bez zbędnych tłumów możecie zażyć kąpieli lub po prostu przespacerować się czerwonym dywanem w cieniu palm.

IMGP4816IMGP4844IMGP4900IMGP4850IMGP4857IMGP4906IMGP4810IMGP4877

Levanto nie było w moich planach. Jednak okazało się, że na Cinque Terre nie potrzebowałam całego dnia i, mając 2 godziny do pociągu jadącego do Rapallo, postanowiłam zatrzymać się w Levanto. Co ważne, będąc w Cinque Terre i mając wykupioną kartę wstępu zawierającą przejazdy pociągami, możecie za darmo jechać również do Levanto.

IMGP5228IMGP5235IMGP5240IMGP5249IMGP5260IMGP5264

Sardynia – klejnot pomiędzy morzem a niebem

Kiedy przed przyjazdem tutaj przeczytałam, że na Sardynii nie ma autostrad, radarów, korków, nie słyszy się krzyków nerwowych kierowców i klaksonów nie mogłam w to uwierzyć. Przewodnik twierdził, że „Sardyńczycy są często tak zrelaksowani, że zapominają o kierunkowskazach, często też mają zwyczaj zatrzymywania się na środku drogi, by uciąć sobie pogawędkę z jadącym z naprzeciwka znajomym”. Jak to możliwe? A potem przyjechałam tutaj. I okazało się, że to możliwe. Luz, dużo żartów i śmiechu. Dużo słońca, dzikich dróg z ogromnymi kaktusami na poboczach jak prosto z filmu i opuszczonych miejsc.

20170527_113626

O ile jadąc do Piemontu dwa miesiące temu byłam przygotowana, nawet byłam wcześniej w mieście, w którym miałam mieszkać, o tyle teraz jechałam w ciemno. Sardynia. Właściwie nic o niej nie wiedziałam. Jedyne miasto, które znałam wcześniej, Cagliari, było 300 km ode mnie. Nie znałam dialektu sardyńskiego. Nie wiedziałam, jaka jest kuchnia sardyńska. Jak działa tutejsza komunikacja (o ile na kontynencie wszędzie dojechałam pociągiem, o tyle tutaj mogę o tym zapomnieć). Zostawiłam za sobą Biellę, do której zawsze będę wracać jak do Opola i Krakowa. Teraz tylko Sardynia – krystalicznie czyste morze (na które patrzyłam dzisiaj 6 godzin, nie mogłam przestać), piękne plaże, bogactwo natury i spokój. Nie będzie tutaj zabytków Rzymu ani weneckich widoków. I tego mi teraz potrzeba.

Sardynia. Wyspa, na której słońce świeci średnio 300 dni w roku, a temperatury sięgają 40 stopni. Znajduje się 180 km od Afryki i 12 km od francuskiej Korsyki. Na wyspie występuje o 2 tysiące gatunków roślin i zwierząt, które nie występuję nigdzie indziej!

Jestem. Dotarłam. Ostatnie dwa miesiące sprawiły, że chwilowo mam dość podróżowania. Za dużo godzin w pociągach, za dużo nieprzespanych nocy, niezjedzonych obiadów, przemoczonych butów. Muszę odpocząć. Sardynia jest na to odpowiednim miejscem. Kilka miesięcy temu przeczytałam zdanie: „Nawet jeśli świat pędzi w zawrotnym tempie, to mamy prawo poruszać się w swoim własnym”. W związku z tym nie wiem, jak często teraz będą pojawiać się wpisy. Nie wiem, ile będę mieć na to czasu. Wolę go spędzać na plaży albo po prostu poznając ten inny, obcy dla mnie świat. Wszystko jest takie dzikie, takie inne – niepodobne do znanych mi Włoch. To na pewno jeszcze Włochy? Mam wrażenie, że to nie tylko inny kraj, ale nawet inny kontynent. Więc musicie mi wybaczyć, jeśli długo mnie tu nie będzie. A może już jutro coś napiszę? A tymczasem cały dzień w głowie „Oh, baby, baby, it’s a wild world…”

A przy okazji Sardynia to mój nr 3 z mojej listy 10 włoskich marzeń!

20170527_145923